sobota, 6 marca 2010

Nareszcie...

Po długiej chorobie nareszcie mogę chodzić na spacery z Charlie'm, który jest już olbrzymem. Waży ok. 20 kg, ma ogromne łapy oraz już niedługo skończy 5 miesięcy.

Trasę na spacery muszę robić coraz dłuższą, bo Charlie nie męczy się już aż tak bardzo. Na początku, kiedy jeszcze był mały wystarczało, że przejdę z nim do lasu i z powrotem, a teraz muszę z nim „krążyć" dokoła różnych domów.

Teraz Charlie bardzo chętnie odbiega ode mnie i ciągnie smycz. Najbardziej jednak lubi poznawać kolegów i koleżanki na spacerkach. Bardzo lubi np. Setera o imieniu Figuś, Golden retrieviera o imieniu Dante oraz czekoladowego Labradora o imieniu Alf. Niestety ma też „kłótnie” z niektórymi psami, Kora (rasa- Berneński pies pasterski) bardzo go nie lubi i ciągle na niego szczeka. Charlie też nie za bardzo lubi jej towarzystwo.

U nas teraz stopniał śnieg, więc na drogach jest pełno kałuż z brudną wodą, w które Charlie oczywiście włazi. Jak tylko wracam ze spaceru, od razu muszę myć Charliego, bo ma całe czarne łapy i „podwozie”.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz